czwartek, 23 stycznia 2014

Ono obserwuję mnie

23.01.2014 20;06

Patrze się przez okno. To coś tam stoi i patrzy, patrzy w moje okno. Ma czarną czapkę z napisem silence nałożoną na twarz. Nie zrobię zdjęcia bo za każdym razem kiedy wyciągam aparat to znika.

23.01.2014 20;27

To coś odchodzi w ciemną uliczkę

Początek

TAK NA WSTĘPIE OGŁASZAM ŻE MOJA CREEPYPASTA JEST REALNA, NA ŻYWO I BĘDZIE MOŻLIWOŚĆ ŻE DODAM ZDJĘCIA, jeśli dam radę utrzymać aparat...
Pochodzę z Krakowa, okolice ulicy prądnickiej. Oto moja creepypasta, serdecznie zapraszam
*obecnie mamy zimę* 

23 stycznia około 17;00
Idę spokojnie drogą, gdy nagle przeskakuje w oddali jakiś cień. Kocham creepypasty więc pomyślałem sobie że może mi coś szwankuje od czytania tych opowieści. Bum. Widzę w oddali czarny cień i coś niebieskiego. Kurtka, Dziecko w NIEBIESKIEJ KURTCE. To jakieś kpiny. Myślicie że to normalne dziecko? Kiedy zacząłem podchodzić oniemiałem. To coś stało i trzymało coś w rodzaju deski. Zaczęło iść w stronę szkoły. Zacząłem iść za tym czymś, to była dziewczyna *długie brązowe włosy i spodnie w kwiaty*. Stanęła. Miała przed sobą ogromne drzwi od bramy szkolnej. Pamiętam że zawsze były zamknięte. Była zima więc drzwi były lekko pokryte lodem. Nie otworzy pomyślałem. Szarpnęła nimi. K@rwa otworzyły się. Ona albo to coś już sam nie wiem, chwyciło deskę i zaczęło walić w szybę gdzie paliło się światło. Usłyszałem tylko kilka przekleństw. To coś nagle stłukło szybę. Boże błagam to nie dzieje się naprawdę. Zaczęło się śmiać. To nie był śmiech dziecka, bardziej śmiech z horrorów albo coś w tym rodzaju. Zaczęło uciekać. nie mam zielonego pojęcia zacząłem biec za tym czymś. Cholera jasna co ja robię. Ta dziewczyna, nie to coś zaczęło skakać po małych choinkach. łamały się. Ona czy też ono cały czas się śmiało. Podbiegło do jakiejś klatki zaczęło wszędzie dzwonić. Ciekawie by było gdyby historia kończyła się tutaj, jednak to coś znowu zaczęło biec ku drodze. To małe osiedle, jest późna pora nikogo nie ma. Nagle zatrzymało się. Stoję. Zaczyna jak oszalałe kopać śmietnik i się śmiać. Boję się tego śmiechu. Czekaj to coś rozwaliło śmietnik. Ucieka, a ja stoję w bezruchu. Uciekło ku domom. Mam nadzieje że kogoś nie skrzywdzi. Nie po raz pierwszy widzę te kurtkę. Wcześniej to coś w tej kurtce chadzało nocą pod moim blokiem i łamało gałęzie, rzucało nimi w okna * mieszkam na parterze*. Rzucało nimi z jakiś 5 metrów wprost w moje okno, nie wiem co się dzieje, ale wiem ze na tym to coś nie zaprzestanie. Mam nadzieje że jak co noc to coś w niebieskiej kurtce przyjdzie pod moje okna. Wiem że to mnie widziało. Mam się bać?

Do następnego razu :)